Wypiłem kawę w doborowym towarzystwie w tym roku kilkukrotnie, kilka osób nie przyjęło zaproszeń. Nie mam z tego tytułu żadnych pretensji. Rozmowy z tymi, którzy otworzyły się na spotkanie ze mną były i pozostaną niezapomniane. Nie mam tendencji do rozpamiętywania, ale jestem bardzo uwrażliwiony na grę szczegółów. Z jednej strony cecha ta przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu , a z drugiej niesamowicie pomaga w odbiorze świata. W obserwacji. Nie szukam problemów czy różnic międzyludzkich, skupiam się na szukaniu dobrych cech i pozytywów, rozwijaniu współczucia, wdzięczności, tolerancji. Z każdej, bez wyjątku, sytuacji można wyciągnąć naukę. Pozornie nawet beznadziejne sprawy z biegiem czasu wydobywają z nas pozytywne cechy. Mogą wydobyć, jeśli na to pozwolimy.

Tych dosłownie kilka wypitych kaw i spotkań, to spotkania z osobami, które w moim życiu zagościły często nieoczekiwanie, w wyniku ciekawych zbiegów okoliczności. Niektórzy mogą powiedzieć, że w wyniku przypadku, a ja powiem, że w wyniku konsekwentnie podejmowanych działań na różnych płaszczyznach. Brzmi to trochę enigmatycznie, ale rozumiesz doskonale, że nie powiem z kim się spotkałem i o czym dokładnie rozmawialiśmy, więc nie ma co snuć pustych domysłów. Ci którzy uczestniczyli w tej chwili ichigo ichie wiedzą o tym. Niech zatem tak pozostanie. Niech ten tekst będzie takim moim ponownym podziękowaniem dla Was moi drodzy, którzy współuczestniczyliście w tych chwilach i je współtworzyliście.

Te rozmowy to spotkania z duszami nieprzeciętnymi, inspirującymi, osobami które miło słuchać, z którymi miło rozmawiać, bo nie ma napinki. Aż się chce. Osobami mentalnie dostrojonymi do mojej wrażliwości. Różni nas wiele a łączy jeszcze więcej. Oczywiście gdyby tak zacząć rozbierać każdą sytuację na kawałki to „zaangażowana” osoba, taka zaangażowana w szukaniu różnic, znajdzie ich wiele. Pamiętasz jednak, że nie szukam różnic.

Tobie mój drogi gościu powiem tylko abyś wykorzystał kilka godzin, spośród ponad 8700 w każdym roku i wypił kawę z kimś ci bliskim. Odłącz się od internetu, od natłoku spraw, których każdy z nas ma miliony, nie patrz co chwilę na zegarek, nie patrz w TELEFON albo w grafik przepełniony masą telekonferencji, tylko daj uwagę tej drugiej osobie. Gorąco cię zachęcam. Nie licytuj się ilością spotkań. To nie wyścigi. Jeżeli chcesz, to jest to wykonalne. Czasami zaproszenie przyjmie twój rozmówca bez chwili namysłu, innym razem będzie próbował kilka dni szukać terminu, wymówek aż w końcu odwoła albo przyjmie to zaproszenie. Nie oceniaj wtedy, nie oczekuj. Pozwól życiu płynąć. Ustaliliśmy kilka linii wyżej, że każdy ma setki spraw na głowie. Problem problemowi nie równy. Ty masz kontrolę nad swoimi odczuciami i możesz pokierować do kogo wysyłasz zaproszenie, z kim czujesz się dobrze. Możesz również pozwolić przytłoczyć się życiu i tym problemom.

Zdarza się często, nawet za często, że kierujemy sie w życiu zbyt bardzo wyobrażeniami. Wydaje nam się, że ktoś jest taki czy owaki, że nie ma czasu, że ma trudny okres bo coś tam etc. O wyobrażeniach, które wypaczają naszą optykę już pisałem. One powstają z oczekiwań i z nas samych. Porzuć je. Wyjdź czasami ze strefy komfortu. Korona z głowy nie spadnie, jak to mówi starsze pokolenie.

I uwaga – nie pisze tego po to, abyś nagle do mnie dzwonił z zaproszeniem. Ja sobie z tym doskonale radzę. Ilość nie jest ważna, jakość i druga osoba mają tu najważniejsze znaczenie.

Pamiętaj, zawsze, bezwzględnie – intencja musi być szczera. NIechaj to nie będzie litość, dzika ciekawość, chęć zdobycia i wyciągnięcia pikantnych szczegółów, obgadania tego czy tamtego. Niech to nie będzie czcze gadanie, ale takie od serca. NIech to będzie rozmowa wyrozumiała, współczująca, wspierająca. Nie bądź przekupą. To ma być rozmowa a nie przesłuchanie. Rozmowa a nie wylewanie wszystkich swoich problemów na rozmówcę. Taka pokusa istnieje w wielu z nas. Słuchaj

Mam wrażenie, że aktualnie zatraciła się umiejętność normalnej, nieskrępowanej rozmowy. Rozmawiamy o sprawach do zrobienia albo już zrobionych, o polityce, sytuacji za granicą, przyziemiach. To oczywiście są ważne sprawy. Takie codzienne. Tylko nie ścigajmy się w argumentacji, w wyliczankach .

No i co z tym zrobić, zapytam jeszcze raz?

Słuchać, być uważnym, patrzeć w oczy, interesować się, nie oceniać jak cię nie pytają, nie radzić za każdym razem gdy mówi twój partner w dyskusji, być z nim tak po partnersku. Oczywiście, że mogą być emocje, złość, łzy i śmiech. Wszystko zrównoważone. A po co to ciągle przypominać? Dlatego, że niestety ciągle i ciągle o tym zapominamy. Dajemy się wkręcać przez cały ogrom bieżących zadań do wykonania.

Jeszcze jedno – warto, aby taka rozmowa odbyła sie w cztery oczy. Więcej osób to już inna energia. Choćby nie wiem jak dobrze się znała cała grupa to, powtórzę z całą odpowiedzialnością, to nie jest to samo co rozmowa one-to-one.