Dziękuję za wszystko co się stało. Za dobre i złe, za miłe i nieprzyjemne doświadczenia.

Wszystko co było, minęło, a to co będzie jest nieznane.

Po co dziękować za nieprzyjemne doświadczenia? Może lepiej puścić, zapomnieć?

Zapomnienie nie jest sztuką, sztuką wybaczenia jest pamiętać ale wyzwolić się z obciążających serce emocji.

Jestem bytem doskonałym. W tej doskonałości wytworzyłem w sobie rewelacyjne mechanizmy obronne. Zapomnieć, odłożyć emocje na półkę, wyprzeć emocje to jeden z tych mechanizmów. Wyzwolić i przebaczyć to nie odpuścić. Jeżeli ktoś mnie skrzywdził, to kara jest nieodzownym aspektem krzywdy. Kara i konsekwencje. Tyle, że konsekwencje ma ponieść krzywdziciel, a nie ja sam poprzez rozpatrywanie w nieskończoność krzywdy, przerzucanie emocji na bliskich, terapie czy samotność.

Każda filozofia i religia odnosi się do mechanizmu krzywdy i kary, konsekwencji. Karma wraca. Sumienie osądza, Bóg karze i wynagradza, sprawiedliwość zwycięża, zło nie popłaca.

Dziekuję za wszystko. Wszystko co było, minęło. Oczywiście pozostało to, co jest owocem dokonanych lub porzuconych działań. Owoc w postaci dzieci żyje i wzrasta swoim życiem. Pozwolić mu wzrastać jest odpuszczeniem, kontrola jest krzywdą.

Zatem wszystko co minęło jest pustką. Wspomnieniem. Wszystko idzie prędzej czy później w pył, dezintegruje się. Dziękuję za tem za pustkę? Poniekąd tak, ale budzi to jakiś sprzeciw we mnie. Przecież pustka to nicość, ale skoro wszystko co było, piękne i fatalne jest nicością , jest i pustką. Ja też kiedyś NIE BĘDĘ. Pozostanie moja dusza, a ciało za 200 lat nawet już śladu może nie pozostawić. Nie będzie miał kto wspominać, o ile nie dokonamy jakiegoś epokowego odkrycia.

Tak, dziękuję za tę pustkę. Podczas medytacji dążymy do pustki. Z jednej strony tu i teraz, z drugiej rozbicie wszystkiego na atomy, kwanty. Powstajemy z nicości i w nicość zmierzamy. Dziękuję zatem za pustkę bo w niej jest nie-pustka, za wszystko co idzie w przeszłość, za to co już nie jest, ale wtedy kiedy było, było, istniało i było teraźniejszością. Podziękuję za to, że zauważałem to co było w przeszłości, bo istniało dokładnie wtedy i mogłem to zauważyć. A ponieważ zauważyłem i byłem obecny, mogę to robić dalej i trwać teraz, nie martwiąc się o nadchodzące teraz w przyszłości.

Skoro dla niektórych z nas wyzwoleniem jest zauważenie pustki, dla innych wyzwoleniem może być zauważenie wszystkie w pustce. Wszystkiego? Tak, wszystkiego to również zauważenie Boga. Jeśli jest pustka , jest coś postrzeganego nako nicość, Bóg w nicości również może trwać. Ponieważ Bóg może wszystko i jest wszystkim więc dopuszcza istnienie i brak istnienia. Pustkę i materię, wiarę i brak wiary, zło i dobro.

Bóg jest bytem ponad wszystkimi bytami. Bóg nie jest Bytem. Bóg jest miłością i brakiem rozsądku, dobrem i złem, wygodą i niewygodą. Bóg jest istnieniem, formą niemożliwą do ogarnięcia zwykłymi zmysłami. Jest – miłością i absurdem. Nie podlega czasowi bo sam jest czasem, albo Bóg sama jest czasem. To jaką postawę do niego wybiorę zależy tylko ode mnie. Oczywistą oczywistością jest, że można w jego istnienie NIE WIERZYĆ i być dobrym człowiekiem. Wiara nie definiuje dobroci, tak jak niewiara nie skazuje na mrok. Są jednak prawdy ponad podziałami, ponad wiarą i ponad wszystkim. Bóg dopuszcza istnienie tych prawd i możliwość ich ignorowania. Masz wybór

Prawdy życia, zależności pomiędzy każdym istnieniem, efekt motyla. Jesteśmy konsekwencją działań albo wynikiem nieskończonej , nie mającego początku cyklu narodzin i śmierci, tworzenia i destrukcji. Piszę na komputerze wymyślonym przez Jobsa, kupionym w polskim sklepie, wyprodukowanym w Chinach albo gdzieś w Europie, linię produkcyjną zaprojektował KtoSTam, jego matka była Irlandką, dziadek, Anglikiem, a pra pra wujek ganiał po drzewach w Amazonii. Itd. Jesteśmy niezależni ale połączeni i w tym połączeniu tworzymy relacje i związki lub rozwalamy życie innym. Jeden organizm, nieskończona ilość niezależnych istnień i bytów.

Wszystko i nic.

Pętla zwrotna, logika, którą pojąć nie sposób, a którą tu przytaczam. Absurd za absurdem czy konsekwencja działań. Coś czego się nie da czytać, zlepek myśli czy wzniosła idea. Wszystko na raz? Ale to i tak nie ma znaczenia . To co napisałem technicznie tu jest, w formie bitów zapisanych na nośnikach magnetycznych gdzieś na serwerach.

Technicznie tak, ale to już miało miejsce. Jak to przeczytasz, to ja już nie będę taki jak przy pisaniu tego tekstu tylko dużo, dużo dalej, inny. Jaki?… Dla ciebie to będzie nieistotne, a dla innych ważne. Albo odwrotnie. Jednakowoż to, co się właśnie wydarza kształtuje mnie. Tzn kształtowało i ukształtowało. Ulegnie zmianie albo się utrwali. Przeminie i zostawi ślad. Pójdzie w pustkę. I zostanie wszystkim.

Pętla absurdu, pętla logiki, ciemna materia?

W żadnej mierze – to życie. Nasze życie. jedno jedyne, albo jakiś przystanek pomiędzy inkarnacjami

To życie można skomplikować albo uprościć, znienawidzić albo pokochać, uwarunkować albo uwolnić się od całej tej ułudy, samsary… A ponieważ automatycznie wchodzę w temat samsary więc świadomie kończę wywód a ten temat zostawię jako główny wątek innych wpisów.

Jeszcze ostatnie zdanie. Wyjdź z pętli.