Lampiony szczęścia

[Tekst przeczytasz w 3 min...]

Słowem wprowadzenia...

W  krajach azjatyckich istnieje przekonanie, jakoby lampion unoszący się w górę, zabierał ze sobą do nieba wszystkie nasze problemy i troski. Jednocześnie miał przynosić zwrotnie szczęście i obfitość.

A teraz do rzeczy…

Wyobraź sobie, że siedzisz nad brzegiem jeziora, późno wieczorem. Wokół mrok. W tym mroku siedzą inni, w parach, grupami lub samodzielnie, w zamyśleniu, rozbawieniu. Słyszysz gwar, ale ogarniający mrok uniemożliwia zlokalizowanie ludzi, określenie ich ilości, rozpoznanie głosów.

W pewnym momencie, niektóre osoby puszczają w niebo lampiony szczęścia. Nad naszymi głowami pojawiają się coraz to nowsze świetlne punkciki, unoszące się do nieba. Płyną coraz wyżej i wyżej, jest ich coraz więcej. Wypełniają przestrzeń nad naszymi głowami i mkną z naszymi intencjami i pragnieniami w górę. Każdy, bez wyjątku podszyty jest pewnymi oczekiwaniami, obciążony problemami. Nie widzisz wszystkich, nie zliczasz ich. Zachwycasz się tym faktem jak dziecko. 

Potrafisz jeszcze cieszyć się jak dziecko?

Ja mam tak, gdy trafiam na osoby mentalnie, energetycznie i duchowo ze mną zsynchronizowane. Początkowo wydawało mi się, że jest ich mało. Ale gdy tak usiadłem nad brzegiem jeziora życia, widzę jak na mentalnym niebie pojawiają sie delikatne białe punkcik świetlne. Światło emitowane przez te dostrojone dusze. 

Musisz wiedzieć mój drogi przyjacielu, że jedynie zestrojone energetycznie byty, widzą siebie nawzajem. To zestrojenie przejawia się w słuchaniu tej samej muzyki, czytaniu podobnych książek, podobnych zainteresowaniach. To zestrojenie manifestuje się przez miłość, przyjaźń, zrozumienie, znajomość, tolerancję i empatię. Czynników synchronizujących jest bardzo wiele.

Musisz wiedzieć też, że aby zauważyć te sygnały świetlne trzeba się na nie otworzyć i, co najważniejsze, podnieść oczy ku niebu. Ku światłu. Trzeba ci otworzyć duszę.

Gdy zadzieją się te warunki zauważysz, że podobnych do ciebie dusz jest wiele na tym świecie. Niektóre żyją blisko, w sąsiedztwie, w tym samym pokoju, inne kilkadziesiąt, kilkaset kilometrów dalej. Niektóre dusze spotykasz przypadkiem, zbiegiem okoliczności w tym “przypadkowym” biegu życia. Inne są tylko świadomością, nigdy nie spotkaną

Fakt zauważenia tych świateł, tych dusz, jest mocno ożywczy. Nie jesteś sam. Wiesz, że żyją ktosie borykające się z podobnymi problemami, troskami, mający podobne wizje świata. Gdy to zauważysz, jest ci lżej na duchu.

Od jakiegoś czasu tak właśnie mam. Widzę mnóstwo, ogrom cały niedoskonałości, ale najważniejsze co widzę, to właśnie takie światełka. kilka miesięcy temu wpadłem na pomysł porównania tego zjawiska z lampionami szczęścia, jednak słowa nie składały się w opowieść. Dziś mam przekonanie, iż udało mi się tę intencję zwerbalizować.

Siedzę w pokoju, na zewnątrz mrok, a ja widzę ten ogrom świateł pięknych dusz nad moją głową. Widzę tam też światło emanujące z twojej niesamowitej duszy. 

Bo musisz wiedzieć mój drogi czytelniku, że jesteś najcudowniejszym dzieckiem Stwórcy. Każdy z nas niesie w sobie cząstkę doskonałości, iskrę niesamowitości. Nie każdemu udaje się z niej rozniecić ogień. To światło ma jednak jedną swoją niesamowitą naturę, właściwość. Niezależnie od tego co zrobisz, ono będzie się tliło. Możesz je szczelnie ukryć, zamknąć w niezliczonej ilości przemyślnych schowków, wrzucić gdzieś na dno swojej duszy, a ono nie zgaśnie. Ktoś, coś, kiedyś, gdzieś, w jakichś okolicznościach, odkryje to światło, i pozwoli mu błyszczeć

Największą tajemnicą życia zostanie jednak odpowiedź na pytanie: Kto, co, kiedy, gdzie lub w jakich okolicznościach tego dokona?

Na koniec pamiętaj, nic nie musisz. Jeżeli coś robisz z przekonania, ma to zdecydowanie większą moc. Zwróć też uwagę na niewerbalny przekaz tej opowieści i bądź dla kogoś takim światłem. Sposobów aby tego dokonać jest niezliczona ilość.

Aaaa, jeszcze jedno… Pamiętaj proszę o świetlnym punkcie, który masz na wyciągnięcie ręki. Oooo tuż obok…

Powodzenia.

Wszelkie prawa zastrzeżone